Spotkała mnie w zeszłym tygodniu duża niespodzianka – Ani z bloga Liberal Rebel nominowała mnie do Liebster Blog Award – takiej zabawy, która ma pomóc małym i nowym blogom zaistnieć w szerszej świadomości, a polega na nominowaniu jedenastu mniej znanych blogerów do odpowiedzi na jedenaście zadanych im pytań. Mam z tym wyzwaniem pewien problem, bo ze mnie żadna aktywna blogerka, nie żyję w świecie blogosfery, piszę nieregularnie i nie śledzę też zbyt wielu innych blogów. A te, które czytuję, to albo blogi bardzo popularne, albo dawno już wzięły w tej zabawie udział. Nie mam więc pomysłu na to, kogo miałabym do niej nominować i nie wiem, czy powinnam w takim razie przyłączać się do tego wyzwania. Ale z drugiej strony – jeśli ktoś pyta, to niegrzecznie by było nie odpowiedzieć. Odpowiadam więc 🙂

1. Czy codziennie przeznaczasz czas tylko dla siebie i na swój odpoczynek?

Tak. Różnie ten czas wygląda, czasem to są długie spacery po lesie albo godziny spędzone w jeziorze, czasem wyjścia do kina (tak, najczęściej chodzę sama do kina, bo jestem zdecydowanie większą kinomaniaczką niż Mój Mężczyzna… i niż ktokolwiek inny w moim otoczeniu chyba też ;)), czasem zwykła godzinka z książką… ale dbam o to, żeby zawsze ten czas na zregenerowanie się i zrobienie czegoś dla siebie znaleźć. Tak po prostu, nie w nagrodę albo pod warunkiem pozałatwiania najpierw wszystkich „ważnych” spraw, bo dla mnie potrzeba odpoczynku jest tak samo ważna, jak każda inna.

2. Czy planujesz swoje życie (masz pewne cele i marzenia, do których zmierzasz), czy raczej lubisz żyć dniem dzisiejszym i działać na bieżąco?

Nie planuję, nie tworzę celów SMART, nie opracowuję strategii, nie wyznaczam sobie zadań do zrealizowania. Nie, nie, nie. Miewam marzenia, niektóre z nich realizuję, czasem oczywiście coś w związku z tym muszę zaplanować, ale planowanie nie jest moim sposobem na życie. Zdecydowanie bliższe jest mi otwieranie się na to, co niesie życie, niż zamykanie się w listach celów do zrealizowania.

3. Jakiej polskiej cechy najbardziej nie lubisz?

Wątpię, żeby istniało coś takiego, jak „polska cecha”. Nie lubię etykietowania, a jeszcze bardziej nie lubię przypisywania jakichś określonych cech większej grupie ludzi. Wychodzę z założenia, że każdy z nas (a więc i każda grupa etniczna, i każdy naród) ma w sobie wszystko. I choć jest wiele rzeczy, które mnie w tej chwili brzydzą i przerażają w moim kraju (że wymienię choćby nacjonalizm, fanatyzm religijny, szowinizm, seksizm), to jednak nie są one wyłącznie polską specjalnością.

4. Gdzie obecnie mieszkasz (kraj lub miasto) i czy lubisz to miejsce?

Obecnie właśnie jestem w trakcie zmieniania swojego miejsca zamieszkania, ale mam nadzieję, że to nowe miejsce polubię co najmniej tak samo, jak obecne. Ponad dwanaście lat temu przeprowadziłam się z Dolnego Śląska na Górny, i choć urodą nic nie przebije moich rodzinnych stron, to ten dziwny, brzydki, brudny, przeludniony Górny Śląsk jakoś polubiłam (a przeszkadzają mi tutaj zupełnie inne rzeczy, niż te wymienione, ale to temat na osobny wpis). A w ciągu tych dwunastu lat w trzech różnych miastach mieszkałam, w każdym przez ok. cztery lata. I tak się złożyło, że najsympatyczniejsze, najwygodniejsze i najbardziej przyjazne okazało się dla mnie jedno z najgorszych, najbiedniejszych, najbardziej dotkniętych skutkami przemian gospodarczych miasto Śląska. To, o którym Al Jazeera zrobiła swój reportaż. A ja właśnie tutaj cztery ostatnie lata życia spędziłam, tutaj pracuję i choć zmieniam teraz miejsce zamieszkania, to przenoszę się tylko do innej dzielnicy, miasto zostanie to samo. Chyba na długo, bo po dwunastu latach kończę etap wynajmowania mieszkań i zamierzam dla odmiany spędzić w jednym miejscu przynajmniej dwadzieścia lat 😉

5. Dlaczego lubisz pisać (swojego bloga i nie tylko)?

Bo nie lubię mówić 😉 Jakoś zawsze łatwiej mi się porządkowało i przekazywało myśli, pisząc. Od dziecka żyję w świecie słów, czytanych i pisanych. I lubię czasem po latach wracać do swoich zapisków i przypomnieć sobie, w jakim świecie kiedyś żyłam.

6. Jesteś realistą i racjonalistą czy raczej idealistą i optymistą? A może łączysz te cechy?

Jak już wspominałam – nie lubię etykietek, każdy z nas ma w sobie wszystko. Bywam i optymistką, i pesymistką, i realistką… na bycie idealistką żadne przykłady mi do głowy nie przychodzą, ale taki potencjał z pewnością też w sobie mam ;). Na co dzień częściej chyba do głosu dochodzi moja racjonalna część, ale kierować się emocjami też mi się zdarza.

7. Jaka kwestia najbardziej Cię martwi lub przeszkadza w kontekście obecnej cywilizacji?

Wiele rzeczy mi przeszkadza, ale największe emocje wzbudza we mnie od jakiegoś czasu systemowe pranie dzieciom mózgu, czyli tak zwany system edukacji. Który w rzeczywistości jest systemem zabijania w dzieciach naturalnej ciekawości poznawczej, pasji, kreatywności, poczucia sprawczości… mogłabym tak długo. Miałam się kiedyś rozprawić z tym tematem na blogu, miałam w planach cały cykl, ale jak to u mnie zwykle z planami bywa – skończyło się na jednym wpisie. Może kiedyś jeszcze ten wątek dokończę, jak mnie wena najdzie. W każdym razie – jestem przekonana, że ogromną część problemów współczesnej cywilizacji dałoby się rozwiązać, gdyby dzieci zamiast szkolnego reżimu były od najmłodszych lat uczone empatii, współpracy, otwartości, szacunku do siebie i do świata.

8. W jaki sposób dbasz o swoje zdrowie psychiczne?

W ciągu ostatnich kilku lat w swoje zdrowie psychiczne zainwestowałam mnóstwo czasu, pracy, wysiłku i emocji (pieniędzy nieco mniej, bo szczęśliwie znaczną część tych inwestycji sfinansowało mi miasto, w którym… nie mieszkam :P). Teraz chwilowo odpoczywam od kolejnych inwestycji i korzystam z tego, czego się do tej pory nauczyłam. Czyli słucham swoich potrzeb, dbam o zachowanie równowagi, swoją przestrzeń i czas na odpoczynek (patrz punkt pierwszy). Znam swoje granice i reaguję, gdy ktoś próbuje je naruszać. Przeżywam i wyrażam emocje (no dobrze, nie zawsze wyrażam… ale zdarza mi się 😉 ). Tworzę i rozwijam relacje. Krótko mówiąc – jestem obecna i świadoma.

9. Czy czasem dajesz sobie prawo wewnętrznie i zewnętrznie na bycie bezbronnym, bezradnym, słabym, wrażliwym (po ang. vulnerable)?

Zbyt rzadko. O ile zdarza mi się pozwolić sobie na słabość i bezbronność w drobnych, mało istotnych sprawach (na przykład po męsku umierać na katar albo panikować na widok pająka i oczekiwać ratunku), to w obliczu prawdziwych problemów zwykle staję na wysokości zadania i wchodzę w rolę tej silnej, opanowanej, racjonalnej, ogarniającej… a potem się wkurzam, że ja nigdy nie mogę być słaba i zawsze muszę sobie ze wszystkim poradzić (tak, wiem, że to „muszę” istnieje tylko w mojej głowie i że jestem jedyną osobą, która może się od niego uwolnić. Ale jeszcze się nie uwolniłam).

10. Czy masz bliską osobę w życiu, przy której bez lęków możesz być w pełni sobą?

Mam bliską osobę w życiu i chciałabym na to pytanie odpowiedzieć twierdząco, ale… myślę, że do tej pełni, a zwłaszcza do tego „bez lęków” trochę mi jeszcze brakuje. Nie o wszystkim umiem rozmawiać, nie zawsze potrafię okazywać emocje, bardzo rzadko na przykład pozwalam sobie na płacz przy kimś, nawet najbliższym. Więc trochę jeszcze mam w tej kwestii do zrobienia.

11. Czy na tym etapie swojego życia możesz powiedzieć, że jesteś zadowolony i szczęśliwy?

Tak 🙂

Share Button