Przełamując lekką tremę (i różne nieco cięższe obawy i niepewności) witam was serdecznie w pierwszym pełnometrażowym wpisie i zapraszam dalej

Zastanawiając się, od czego rozpocząć pisanie bloga i czemu poświęcić pierwszą notkę, pomyślałam, że może wypadałoby się przedstawić, nakreślić kilka słów o sobie… i na tej myśli się zatrzymałam.
„Proszę powiedzieć nam coś o sobie” to podobno jedno z najtrudniejszych pytań na rozmowie kwalifikacyjnej, zaraz obok „jaką książkę ostatnio pani przeczytała”. Internet roi się od poradników na temat tego, co w odpowiedzi na takie pytanie dobrze jest powiedzieć, a czego absolutnie nie mówić. Nie tylko zresztą w przypadku rozmowy kwalifikacyjnej, ale też chociażby pierwszej randki czy poznania swoich przyszłych teściów.

Skąd to zapotrzebowanie?
O sobie wiemy przecież (prawie) wszystko, więc teoretycznie powinniśmy bez żadnego problemu umieć wymienić tych „kilka rzeczy”.
A jednak… ja jakiś problem z tym pytaniem zawsze mam. I nie chodzi mi o to, jak się „dobrze sprzedać”, jak „odpowiednio wykreować swój wizerunek” (bez cudzysłowu mi ta korpo-nowomowa przez klawiaturę nie przejdzie), tylko raczej o to – czy to, co mówię/piszę, to rzeczywiście jest coś O MNIE?

Zobaczmy:
Jestem psycholożką, zawodowo zajmuję się terapią osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, mam też doświadczenie w pracy z osobami chorującymi na schizofrenię i inne przewlekłe zaburzenia psychiczne. Moje zainteresowania pozazawodowe obejmują literaturę i kino.

Nazywam się Marlena, mam 31 lat. Nie wyobrażam sobie życia bez książek, czytam nałogowo i od lat; pierwszą rzeczą, którą zrobiłabym po wygranej w totka, byłoby stworzenie swojej wymarzonej, doskonale wyposażonej biblioteczki. Lubię dobre filmy, szczególną słabość mam do polskiego kina (w wydaniu dalekim od polskich komedii romantycznych, za to bliskim Kieślowskiemu, Zanussiemu i Smarzowskiemu). Uwielbiam pływać, zwłaszcza w jeziorach, a ostatnio polubiłam też długie wędrówki z kijkami po polach i lasach.

Jestem kobietą szczęśliwą w swoim związku i zadowoloną z pracy, która daje mi dużo satysfakcji. Lubię dobre kino i książki, chętnie pływam i uprawiam nordic walking. Bardzo ważny jest dla mnie rozwój – ciągłe poznawanie siebie, uczenie się uważności, bycia w kontakcie ze sobą i ze światem, pogłębianie swoich relacji i samoświadomości. Nie lubię przypisywać siebie do żadnych ideologii, teorii i -izmów. Wolę czerpać garściami z tego, co jest w zgodzie ze mną, odrzucając jednocześnie wszystko to, co mi zgrzyta, nie pasuje i uwiera w najbliższych mi nawet koncepcjach.

Jestem sobą. Dużo czytam, oglądam, słucham. Mówię zdecydowanie mniej. Żyję w rytmie slow, blisko swoich potrzeb, z daleka od ambitnych planów, cudzych oczekiwań i stopni kariery, nawet z etatem mi nie po drodze. Uczę się, szukam, doświadczam.

Wszystko to prawda, choć normalnie jestem psychologiem, a słowo „psycholożka” kojarzy mi się jedynie tak:

psycholoszka-9047

A który z tych opisów mówi coś o MNIE?

Jeśli ktoś ma ochotę zrewanżować się kilkoma słowami o sobie – zapraszam

Share Button